środa, 30 września 2009

zupa z soczewicy ze świeżą bazylią i tofu

zupa z  soczewicy stała się inspiracją do podzielenia się tym, co powstało w jedną małą chwilę czyli tuż po pracy, myślę, że warto się dzielić pomysłami, więc zapisuję przepis i dzielę się.
Tym sposobem powstanie vegeart, aby się dzielić i jeszcze raz dzielić i zjadać tylko to, co zdrowe i pozbawione naszych przyjaciół...tych czworonożnych, latających i pływających i nienarodzonych...
lepiej je głaskać niż zjadać, prawda?
Karola i jej vege sushi to dopiero inspiracja!

składniki

duży słoik przecieru pomidorowego
świeże sparzone pomidory, kilka sztuk
dużo listków świeżej bazyli
ser tofu, 400 g
soczewica najlepiej zielona, dla kompozycji kolorystycznej, tak to mają już graficy ;)
oliwa z oliwek

przyprawy 

pieprz czarny
tymianek
bazylia
oregano
sól morska gruboziarnista

dodatki

kilka kromek pieczywa razowego
lub
grzanki z pieczywa razowego

Gotujemy!

Wpierw na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek i uprzednio sparzone pomidory bez skórki, krótko dusimy pod przykryciem...ach już pachnie, czujecie? Następnie do garnka, trwa to około 20 minut wrzucamy soczewice wcześniej ugotowaną, albo jeśli ktoś bardzo się spieszy może być ta z metalowej puszki...choć odradzam takie warzywka z puszeczek i słoiczków...dotykanie suchego ziarna samo w sobie jest przyjemne, a co dopiero jego gotowanie i obserwowanie ;)już nie mówiąc o wartościach i walorach. Uduszone pomidory i przecier pomidorowy wraz z soczewicą i 1,5 litrem wody gotujemy przez kilka minut, bo przecież i tak wszystko jest już ugotowane.Dodajemy pieprz czarny, tymianek, oregano i suszoną bazylie. Mieszamy!
I jeszcze raz mieszamy i broń Cię drogi! nie próbujemy, ufamy, że będzie smaczne i gotujemy z myślą o tym, jak przyjemnie jest ufać sobie samemu i przy okazji przepisom ;) Ja ufam Bogu i Jego wpierw też częstuje. Takie jedzenie ma charakter i jest drogą medytacji w kuchni przy piecu i ogniu wśród pary i. Jedynie zapach nam pozostaje...a zapach...ach, te zioła i pomidory...pachnie cudnie! Tofu najlepiej naturalne, ale jeśli wolicie wędzone to również będzie znakomite. Pokrojone w kostkę i wrzucone, mieszamy i już można wołać na obiad czy kolacje, bo to doskonałe danie na każdą porę dnia i roku.
Listki świeżej bazylii na każdy talerz, kompozycyjnie klasa a smakowo, spróbujecie i ocenicie.
Dla nas będzie powtórka jeszcze raz  w tym tygodniu. Kilka kromek razowego pieczywa lub ówcześnie przygotowanych grzanek. Uważam, że to najlepszy dodatek. Znakomicie będzie pasować również ryż brązowy czy makaron kolorowy. Kto, co woli.

namaste i bona petit